INDONEZJA

Indonezja to nasze pierwsze bliskie spotkanie z Azją (udane spotkanie). Indonezja to tez nasze spotkanie (jeszcze bardziej udanej) z Gosia i Kuba, którzy przylecieli z Polski towarzyszyć nam w wyprawie i razem odkrywać Jawę i Bali.

Wspólną wędrówkę zaczęliśmy od Jakarty. Jakartę jako miasto, miejsce do zwiedzania, życia czy odpoczynku zdecydowanie odradzamy Nigdy jeszcze nie widzieliśmy takiego smogu, ulic bez chodników, ciągłych korków i hord motorów. Czym prędzej wyjechaliśmy Nawet tutejsi twierdzili, że Jakarte ciężko jest polubić… Natomiast znajdującą się 8 godzin od Jakarty, Yogyakarte można wprost pokochać! Jechaliśmy indonezyjskim pociągiem: klasa ‘eksekutif’ była całkiem znośna, jedynie wizyta w toalecie tureckiej była nie lada wyzwaniem. Yogyakarta to miasto wypadowe do dwóch pięknych świątyń: Borobodur i Ramadan. Świątynie zapierają dech w piersiach, zachód słońca nad doliną również, a na koniec dnia można się bardzo fajnie zrelaksować w klimatycznych knajpkach Yogyakarty.

Dalej ruszyliśmy w stronę przygody: do zdobycia mieliśmy wschód słońca nad wulkanem Bromo. Niestety tutaj pogoda się nie spisała i z naszej wycieczki na Bromo będziemy tylko wspominać przejazd jeepem… i 13 godzinny przejazd indonezyjskim busem na Bali

Czytaliśmy kiedyś taką historię, że dużo ludzi odwiedzających Bali boi się przyznać (biorąc pod uwagę cenne, która zapłacili) ze wczasy na Bali nie są takie rajskie jak pokazują je w katalogach… My się z tym zgadzamy, bo Bali okazało się być bardzo skrajne. Z jednej strony piękne, luksusowe resorty z wyjściem bezpośrednio na plażę, a z drugiej biedne domki, błąkające się koty i psy i Indonezyjczycy zjeżdżający do Kuty w poszukiwaniu pracy. Można oczywiście to Bali zobaczyć tylko z tej rajskiej strony nie opuszczając swojego resortu…, jeśli jednak zdecydujemy się wyjść na zewnątrz, to czeka nas niejedna niespodzianka. Nam spodobała się ta różnorodność, spodobał nam się również Ubud, sanktuarium małp i pola ryzowe. Fajnie było poczuć, jak żyją Balijczycy poza kurortami. Fajnie było odwiedzić kilka plaż i powalczyć z falami na plażach dla surferow A jak to wszystko wyglądało w obiektywie, zobaczcie sami!