kuala lumpur

Malezja to tylko krótki epizod w naszej wyprawie. Po wizycie w Singapurze, bardzo chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda Kuala Lumpur i jak bardzo rożni się od Singapuru… Szczerze mówiąc, to nastawialiśmy się na miasto podobne do Jakarty. Jednak bardzo milo się zdziwiliśmy… Kuala Lumpur okazało się być bardzo przyjazne, dość czyste i spokojne jak na stolice azjatyckiego kraju. Ceny są bardzo przystępne, restauracje ciekawe i różnorodne, Petronas Tower robi ogromne wrażenie (szczególnie nocą lub w dzień z któregoś z wielu sky barów). Odwiedziliśmy tez polecane Muzeum Sztuki Islamskiej i Oceanarium. Obydwa miejsca godne polecenia. Chinatown to raj dla szukających podróbek i miłośników targowania. Wybraliśmy się też do Batu Caves, świątyni umieszczonej w jaskini. Trzeba uważać na małpki atakujące ze wszystkich stron… Żałowaliśmy, że nie mamy więcej czasu, żeby pojechać do Cameroun Highland podziwiać pola herbaciane albo na Penang pobyć trochę na wybrzeżu, ale jeszcze kiedyś na pewno wrócimy do Malezji!