Peru

Machu Picchu to słowo klucz, które zadecydowało o trasie całej wyprawy i sprawiło, że Ameryka Południowa stała się naszym pierwszym tymczasowym domem na trochę ponad miesiąc… Przez 37 dni odwiedziliśmy trzy kraje: Peru, Boliwia i Chile, spaliśmy w 12 hotelach, przebyliśmy 8 długich podroży busem, jedna podróż łodzią, jedna konno, 2 loty krajowe i 1 międzynarodowy, złapaliśmy kilkanaście taxi, a nawet wynajęliśmy auto.
Peru zaskoczyło nas bardzo pozytywnie swoja różnorodnością. Nie spodziewaliśmy się, że w kraju Inków odkryjemy tyle rozmaitych miejsc wartych odwiedzenia.
Nasze pierwsze wrażenie po wyjściu z lotniska w Limie? Gorąco, duszno, pełno nagabujących taksówkarzy, wszechobecne i słyszalne z daleka trąbienie aut, ludzie starający się cos sprzedać, cinkciarze wymieniający waluty na ulicy, slumsy po drodze z lotniska i unoszący się do godziny 11 rano smog…
Później było już tylko lepiej 🙂 Przyzwyczailiśmy się do hałasu, targowania przy każdej transakcji, bycia białymi turystami, którzy maja (według lokalnych) mnóstwo dolarów w kieszeniach , do widoku policji (w Limie chyba więcej policjantów niż turystów 🙂 , bezpańskich psów błąkających się po ulicach i cudownie ubranych pan, dźwigających na plecach zakupy.
Co nas zachwyciło?
– Andy Cordillera Blanca (a wraz z nimi lekka choroba wysokościowa, zdobycie lodowca Pastoruri na 5000m, zwiedzenie magicznej osady Chavin i miasteczka Huaraz)
– Rezerwat Paracas i piękne wybrzeże oceanu (czerwona plaża)
– Oaza Huacachina na środku pustyni, sandboarding i jazda buggy ‘m
– Lot nad liniami Nazca
– Obchody Dnia Matki w Cusco, góra siedmiu kolorów (Rainbow Mountain)
– Kuchnia (pierwszy raz próbowaliśmy ceviche czyli surowej ryby w marynacie oraz steka z lamy, nie odważyliśmy się tylko zjeść świnki morskiej; wszystko popijając Inca Kola bądź herbatka z liści koki)
– Machu Picchu (ale to chyba widać na zdjęciach;)
Zapraszamy do galerii poniżej.